Motoryzacja
Nie będę inny niż wielu innych autorów blogów i wraz z przyjściem nowego roku, spoglądnę po raz ostatni w zeszłe 12 miesięcy. Miniony rok z całą pewnością całkiem nieźle zostanie zapamiętany przez fanów sportów motorowych.
Miłe chwile przeżywaliśmy głównie dzięki naszemu jedynakowi w Formule 1 Robertowi Kubicy, który spisywał się fantastycznie na wyścigowych torach. Pomimo tego, że wielokrotnie bolid Polaka nie był najlepiej przygotowany, nieraz posłuszeństwa odmawiała skrzynia biegów, a opony sprawiały równie duże problemy, Kubica ostatecznie zajął bardzo dobre czwarte miejsce. Inauguracja sezonu 2008 nie była dla Kubicy zbytnio fortunna, gdyż krakowianin doskonale pojechał w kwalifikacjach, ale wyścigu o GP Australii już nie ukończył w czym duża zasługa Japończyka Kazuki Nakajimy. Kubica szybko sobie jednak powetował niezbyt dobrą inaugurację sezonu i już w następnym Gran Prix, które odbyło się w Malezji, był twórca kolejnej wielkiej niespodzianki i przyjechał tylko za plecami Lewisa Hamiltona. Polscy kibice jeszcze nie zdołali skończyć świętowania sukcesu w Malezji, a ich idol bardzo szybko dostarczył im następne powody do fetowania. W trzecim wyścigu z kolei, który to miał miejsce na torze w Bahrajnie Kubica wywalczył bowiem swoje pierwsze w karierze pole position. Fani z naszego kraju długo się jednak nie mogli cieszyć z pierwszej lokaty, albowiem jeszcze przed wejściem w pierwszy zakręt, Kubica dał się minąć szarżującemu Felippie Massie. Nikt nad Wisłą nie mógł mieć żadnych zastrzeżeń co do postawy Kubicy, który po raz kolejny spisał się doskonale meldując się na mecie jedynie za dwoma kierowcami Ferrari - wcześniej wspomnianym Massą i Kimim Raikkonem. Dwa następne wyścigi były dla Kubicy całkiem udane, jednakże na kolejny spektakularny sukces musieliśmy poczekać do piątego wyścigu całej serii, legendarnego GP Monaco. Po dramatycznym wyścigu zwycięstwo odniósł kierowca McClarena Lewis Hamilton, któremu - jak się później okazało - opony sprawiły na ostatnich okrążeniach małego psikusa i bardzo prawdopodobne, że gdyby ścigano się parę okrążeń dłużej, to na najwyższym stopniu podium stanąłby Kubica. Postawa Kubicy na słynnym torze Monaco rozbudziła nadzieje na kolejne sukcesy i już w kolejnym GP, który rozgrywany był w Kanadzie, usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego granego na podium. Było to nielada osiągnięcie, szczególnie gdy pod uwagę weźmie się fakt, że Kubica rok wcześniej w Kanadzie prawie otarł się o śmierć, kiedy z ogromną szybkością wpadł w betonową ścianę. To było pierwsze i zarazem ostatnie zwycięstwo Kubicy w 2008 roku i ostatecznie lider zespołu BMW przegrał minimalnie trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Mistrzostwo zdobył za to w dramatycznych okolicznościach Lewis Hamilton, a i w tym przypadku główna rolę odegrały...opony. Brytyjczyk niemal na ostatnich metrach wyprzedził bowiem mającego problemy z ogumieniem Timo Glocka i zapewnił sobie tym samym tytuł mistrzowski.
Przy okazji zapraszam serdecznie na dwa blogi znajomych, który ściśle wiążą się z motoryzacją. Jeden z nich (Moto-Portal) jest poświęcony sportom motorowym. Drugi zaś traktuje o oponach (Opony-info). Serdecznie zapraszam.
wersja do druku