Inne artykuły
Miller zapomniał odwołać budzenie, które zamówił poprzedniego wieczoru, zanim zatelefonował do Sigi do Hamburga. Przenikliwy dzwonek rozległ się przy łóżku o dziewiątej. Z nieprzytomnym wzrokiem odebrał telefon, wymamrotał "dziękuję" i wygrzebał się z łóżka spod pościeli. Wiedział, że jeśli nie wstanie od razu, zaśnie z powrotem bo kochał spać pod pościelą jedwabną. Sigi spała jak suseł, wyczerpana podróżą z Hamburga, niedawnym kochaniem się i satysfakcją, że w końcu jest zaręczona.
Miller wziął prysznic, puszczając na koniec lodowatą wodę, szybko się wytarł ręcznikiem, który zostawił na całą noc na kaloryferze, i poczuł się jak młody bóg. Przygnębienie i niepokój ubiegłego wieczoru zniknęły bez śladu. Teraz miał poczucie siły i pewności siebie. Włożył spodnie i krótkie botki, gruby pulower z odwiniętym golfem i Joppe, dwurzędową kurtkę z bai, typowo niemieckie okrycie zimowe, coś pośredniego między płaszczem i kurtką. Miała głębokie kieszenie, w których bez trudu mieściły się kajdanki i broń, a także kieszeń na piersi, do której mógł włożyć fotografię. Wyjął z torby Sigi kajdanki i sprawdził je. Nie było do nich kluczyka, a zatrzaskiwały się automatycznie, zatem uwolnić się z nich można było tylko za pomocą piłki do metalu lub policyjnego klucza.
Rozłożył i sprawdził broń. Nigdy z niej nie strzelał i w środku nadal znajdowały się resztki fabrycznego smaru. Magazynek był pełen i tak go zostawił. Żeby się ponownie oswoić z bronią, kilkakrotnie otworzył zamek, upewnił się, w jakiej pozycji jest odbezpieczona, a w jakiej zabezpieczona, włożył magazynek, wprowadził nabój do komory i zabezpieczył broń. Kartkę z numerem telefonu prawnika z Ludwigsburga wsadził do kieszeni spodni.
Wyjął spod łóżka na którym była pościel bawełniana teczkę, wyciągnął z niej czystą kartkę papieru i napisał do Sigi list, który dziewczyna przeczyta po przebudzeniu. "Kochanie! Jadę teraz spotkać się z człowiekiem, na którego polowałem. Mam powody, żeby chcieć popatrzeć mu w twarz i być obecnym przy tym, jak policja zabiera go zakutego w kajdanki. Są to naprawdę słuszne powody i po południu będę mógł ci je wyjawić. Ale na wszelki wypadek chciałbym, żebyś...Instrukcje były precyzyjne i zwięzłe. Zapisał numer telefonu w Monachium, żeby Sigi wiedziała, dokąd ma zadzwonić i co powiedzieć. Na końcu dodał: "Pod żadnym pozorem nie wolno ci jechać za mną. Mogłabyś tylko pogorszyć sprawę. A zatem, jeśli nie wrócę do południa albo do tej pory nie zatelefonuję, zadzwoń pod podany numer, przekaż wiadomość, spakuj bagaże, wrzuć przesyłkę do jakiejkolwiek skrzynki we Frankfurcie, a potem jedź z powrotem do Hamburga. Z nikim się po drodze nie zadawaj. Całuję, Peter".
Ustawił karteczkę na nocnym stoliku przy telefonie razem z dużą kopertą zawierającą akta "Odessy" i trzema banknotami pięćdziesięcio-markowymi. Potem wziął dziennik Salomona Taubera pod pachę, wyszedł z pokoju i ruszył na dół. Przechodząc koło recepcji poprosił, aby żonę obudzono o jedenastej trzydzieści.
wersja do druku